Deszcz za oknem, zimno, ale głowa paruje, a zwoje mózgowe przepalają kolejne dawki glukozy. Tak gorącego okresu dla branży meblarskiej, a w konsekwencji i dla mnie jeszcze nie było.

Popyt na usługi badawcze i rozwojowe bije rekordy w tym roku. Między innymi dlatego niniejszy felieton oddaję do druku na kilka minut przed zamknięciem wydania. W dużej mierze zapotrzebowanie na B+R wykreowały warunki programów dotacyjnych, ale skutek jest bardzo pozytywny. Polskim firmom, jak wielokrotnie pisałem wcześniej, brakuje doświadczenia w kalkulowaniu ryzyka projektów innowacyjnych, jak i wzorców w zakresie prowadzenia prac badawczych. Tu znajduję pole do popisu. Jednym z podstawowych zadań na spotkaniach z firmami meblarskimi jest zidentyfikowanie problemów w procesie produkcji, konstrukcji  lub funkcji produktu i przygotowanie pod określny problem programu badawczego. Każda firma radzi sobie przecież z rozwiązywaniem problemów, więc o co chodzi? Tu przychodzi mi na myśl żart z czasów studenckich. „Teoria jest wtedy kiedy wszystko wiemy, ale nic nie działa. Praktyka jest wtedy kiedy wszystko działa, choć nie wiemy dlaczego. Na studiach łączyliśmy teorię z praktyką, nic nie działało i nie wiedzieliśmy dlaczego!”. Dziś wyzwanie jest odmienne – chcielibyśmy, żeby wszystko działało i do tego, żebyśmy wiedzieli dlaczego. To właśnie robimy. Wyzwania tej pracy są arcyciekawe, zakres problemów, które spotykamy szeroki, a za każdym razem mamy satysfakcję z nauki. Założenia do programów unijnych są takie, aby firmy nauczyły się budować wartość swoich produktów i usług na podstawie zaplanowanego i udokumentowanego procesu. Nie przypadkowego i nie odtwórczego. Żeby zadawać pytania i szukać odpowiedzi. Pojawia się w tym przypadku pokusa, aby innowacja była na poziomie światowym. Oczywiście bycie pierwszym na rynku jest niezaprzeczalnie atrakcyjne, tyle, że często zbyt zaangażowani we własny pomysł zapominamy o uwarunkowaniach rynkowych. Czasie jaki jest potrzebny klientom, aby dojrzeć do proponowanej przez nas innowacji i ją zaakceptować. Żaden ze spektakularnych światowym sukcesów biznesowych nie był tak zupełnie pierwszy na rynku. Wszyscy czerpali z mniej lub bardziej dopracowanych pierwowzorów.  Rynek łatwiej przyjmuje innowacje ewolucyjne, rozwijające znane koncepcje, niż innowacje rewolucyjne – tak mówi statystyka. Taką technikę stosują producenci niemieckich aut, których kolejne wersje linii modelowej są kosmetycznie poprawianymi wersjami poprzednimi. Podsumowując ten wątek uczulam wszystkich odpowiedzialnych za innowacje na istotny szczegół – innowacje muszą być mądre. Takie, których oczekuje rynek, takie, które rynek jest wstanie zaakceptować na poziomie cenowym i takie, które są zrozumiałe dla rynku. Najbardziej innowacyjne firmy na świecie nie inwestuję więcej niż kilka procent w poszukiwanie innowacji – o ile pamiętam nie więcej niż 5 % obrotów, a średnio 3% jest uznane za wysoki poziom nakładów na B+R. Pozostała część to stabilny biznes.

Nowe wyzwania to także, umiejętność selekcji rzeczy ważnych i mniej ważnych. Rozwój zarówno firm meblarskich w całym kraju, jak i rozwój mojej firmy doprowadzają do potrzeby poszukiwania bardziej wydajnych struktur organizacyjnych i konieczności delegowania obowiązków. Teraz bardziej niż kiedykolwiek poszukuję naukowców i specjalistów z zakresu prowadzenia prac badawczo-rozwojowych w meblarstwie i przemyśle drzewnym, osób rozumiejących wymagania programów unijnych, osób z doświadczeniem w zarządzaniu innowacyjnymi projektami, no i koniecznie znających języki – minimum angielski. No i jeszcze jedno wymaganie, umiejętność pracy pod presją czasu. Zainteresowani z łatwością znajdą mój adres email lub telefon w internecie. Chętnie się spotkam.

Nowe wyzwania to również umiejętność łączenia życia prywatnego z co raz większym zakresem obowiązków służbowych. Życie płynie, a wychowanie dzieci jest inwestycją długoterminową o odroczonym w czasie efekcie. Zmieniają się oczekiwania i obowiązki rodzinne, relacje z przyjaciółmi. Znalezienie równowagi pomiędzy obszarami życia prywatnego i obowiązkami służbowymi to zadanie nie mniej istotne jak strategia firmy. Podręczniki zarządzani wskazują na fakt, że bardzo często problemy firm biorą swój początek w problemach prywatnych ich szefów, a zachwianie równowagi biochemicznej w mózgu prowadzi wprost do podejmowania nieroztropnych decyzji.

Nostalgia jesiennego popołudnia skłania mnie do zakończenia następującym stwierdzeniem: „Walczymy dalej, ale dbajmy o równowagę”.