Spodziewam się, że uważni czytelnicy zauważyli, że należę do grupy osób lubiących czytać książki. Zbliżające się święta Bożego Narodzenia mam nadzieję, że będą sprzyjały lekturze.

Warto czytać, ponieważ pozwala to czasem spojrzeć z innej perspektywy na toczące się sprawy. Poprzez zbieranie informacji z różnych źródeł, na przykład: książek, konferencji, czasopism i co raz częściej materiałów wideo dostępnych na portalach internetowych – można naładować się danymi, które po pewnym czasie układają się same we wzory. Ważnym etapem rozwiązywania problemów jest etap zbierania danych. Nasze mózgi funkcjonują w dużej mierze automatycznie i przyswajają wszystkie informacje jakie nas otaczają bez ich selekcjonowania. Nawet jeśli się nie koncentrujemy, to wszystkie zmysły działają. Upraszczając, część naszego mózgu automatycznie zbiera informacje i jeśli są one odpowiednio często wzmacniane, to są uznawane za informację istotną, która podawana jest do części świadomej mózgu. Informacje tzw. „rzadkie” są odrzucane przez część nieświadomą jako nieistotne. To wyjaśnia, dlaczego reklamę należy powtarzać. Uwaga! ten mechanizm działa też w przypadku kłamstwa powtarzanego wiele razy, które w końcu staje się „prawdą”.  W sytuacji, w której czytamy książki, spotykamy się z ludźmi, otaczamy się nową wiedzą pewne impulsy są wzmacniane i jak w bajce o pomysłowym Dobromirze, co pewien czas w głowie zapala się lampka: „Eureka wymyśliłem jak to rozwiązać!”. Prawda jest taka, że to tylko część świadoma mózgu otrzymała wynik wielu godzin, a może dni lub tygodni przetwarzania wiedzy od nieświadomej  części mózgu. Część świadoma musi już tylko zracjonalizować wynik przemyśleń dorabiając odpowiednie logiczne uzasadnienie. Niektórzy nazywają to intuicją, ale to zwykły mechanizm przetwarzania sygnałów elektrycznych w zwojach mózgowych.

Tak więc, warto czytać książki, wiedza w nich zawarta może kiedyś przydać się do rozwiązania spotykających nas problemów. Mając już świadomość jak działa nasz mózgowy komputer możemy świadomie zapewnić mu odpowiednie dane. Od naszego świadomego wyboru będzie więc zależało, jakie informacje wzmocnimy, a jakich świadomie będziemy unikać. Otaczając się ludźmi „mądrzejszymi” sami będziemy się podciągać w elokwencji, nigdy odwrotnie. Dobierając serwisy informacyjne, konferencje, czytając głosy przeciwników i zwolenników możemy sterować swoim własnym rozwojem.

Bezpośrednią przyczyną podjęcia tematu książek jest lektura (ponownie po wielu latach) pozycji „Historia IKEA, Ingvar Kamprad rozmawia z Bertilem Torekullem”. Brałem udział ostatnio w wielu inspirujących rozmowach o tym jakimi narzędziami należy wspierać polską branżę meblarską i w tym kontekście chciałbym zacytować kilka fragmentów ze wspomnianej książki z 1999 roku. „Płynność finansowa 20% i wypłacalność na poziomie 50% to zasługa zarówno IKEA, jak i samego Kamprada.(…) Prawa obowiązujące od narodzin IKEA:

- trzeba zapewnić stałą pokaźną rezerwę gotówki;

- cały majątek trwały musi mieć swojego właściciela;

- wszelka ekspansja musi być w przeważającym stopniu finansowana ze środków własnych;

- żadnego chełpienia się. (…)

To dlatego z uporem maniaka wbijamy do głowy wszystkim, na każdym poziomie, świadomość kosztów. Trzeba zaoszczędzić każdą koronę, którą można zaoszczędzić. Ma to również wpływ na nasz pogląd na podatki. (…) Biznesowy pogląd IKEA na podatki jest prosty i jawny. Stosujemy się do wszystkich praw i przepisów, ale wykorzystujemy wszelkie możliwe prawnie furtki. (…) Gdyby IKEA popadła kiedyś w kłopoty i potrzebowała świeżej gotówki – z tego punktu widzenia naszym obowiązkiem jest zmniejszanie wszelkiego rodzaju kosztów – nawet jeśli ten koszt nazywany jest podatkiem.

Zacytowane fragmenty wskazują na pragmatyzm postępowania największej firmy w branży. W szczególności nie można zlekceważyć przedstawionego podejścia w kontekście dyskusji o konkurencyjności całej polskiej branży meblowej i jej rozwoju. Polskie firmy muszą konkurować dziś w skali globalnej, więc i w zakresie podatków oczekiwałbym od Rządu oferowania rozwiązań konkurencyjnych w skali globalnej.

Na koniec chciałbym złożyć Państwu życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku – być może przy lekturze nowych książek.